piątek, 24 kwietnia 2020

Książki elbląskich lekarzy

Książki o medycynie i farmacji stanowią jeden z najciekawszych podzbiorów tematycznych w kolekcji starych druków Biblioteki Elbląskiej. Tematyka medyczna wykraczała poza program nauczania Gimnazjum Elbląskiego, stąd książki tego rodzaju nie były zbierane systematycznie z myślą o bieżących potrzebach uczniów. Wielu alumnów kontynuowało jednak naukę na poziomie uniwersyteckim studiując właśnie medycynę lub przygotowując się do pracy w aptece. W trakcie studiów i ewentualnie praktyki nabywali różnorodne książki – od podręczników, tablic anatomicznych, po dysertacje czy traktaty naukowe prezentujące najnowsze odkrycia naukowe. Później niekiedy decydowali się na przekazanie swojej biblioteki lub jej części do zbiorów szkolnych i tym sposobem pęczniał dział medyczny w kolekcji gimnazjalnej.

Jednym z takich darczyńców, którego możemy zidentyfikować dzięki jego znakom własnościowym był Jacob Gottlieb Silber. Silber pochodził ze znaczącej elbląskiej rodziny, której członkowie należeli do Rady Miejskiej, zajmowali się kupiectwem, a w XIX w. również przemysłem, a także działalnością literacką czy kulturalną. Jacob Gottlieb Silber jest notowany w metryce Gimnazjum Elbląskiego w roku 1751 jako uczeń klasy siódmej (czyli najniższej nielicząc tzw. germaniki, w której uczono czytać i pisać po niemiecku). Urodził się zatem zapewnego ok. 1744. Po ukończeniu nauki gimnazjalnej, prawdopodobnie w roku 1764 rozpoczął studia medyczne w Getyndzie, gdzie spędził dwa i pół roku. W 1767 jest notowany w metryce uniwersytetu w Strassburgu, z uwagą, że zamieszkiwał w owym czasie na stancji u niejakiej Madame Demuth. Następnie kontynuował naukę na uniwersytecie w Frankfurcie nad Odrą, gdzie w 1769 r. złożył dysertację z zakresu położnictwa:

O pewnej specjalnej metodzie szybkiego odwracania nieprawidłowo umieszczonego płodu. Obrona pod przewodnictwem Petera Immanuela Hartmanna. Druk ze zbiorów elbląskich SD.XVIII.216.

Jacob Gottlieb Silber nabywał głównie nowe książki. Z jego zbiorów pochodzi na przykład trzytomowe wydawnictwo dzieł medycznych znanego lekarza drugiej połowy XVIII w., Paula Gottlieba Werlhofa, lekarza dworu hanowerskiego wydane w 1775 (tom I i II) i 1776 (tom III). Silber kupił te książki już w 1776, co wiemy, dzięki temu, że podawał datę obok rękopiśmiennego ekslibrisu umieszczanego na wyklejce oprawy:


Innym pochodzącym z Elbląga medykiem, którego książki trafiły do biblioteki gimnazjalnej, był Daniel Gottfried Kanngiesser. Metryka Gimnazjum Elbląskiego notuje go jako ucznia klasy siódmej w 1759 i notuje, że był synem „Daniela Gottfrieda Kanngiessera, aptekarza i członka społeczności”. Jego dalsze losy pokazały, że miał kontynuować zawód ojca. Po ukończeniu gimnazjum udał się, podobnie jak nieco starszy od niego Silber, na studia w Getyndzie, później zaś przeniósł się do Halle, gdzie publicznie obronił rozprawę o gorączkach na stopnień doktora 18 maja 1778 r.

O pokrewieństwie ostrych gorączek. Dysertacja, którą Kanngiesser obronił 18 maja 1778 r. w Halle. Karta tytułowa egzemplarza z biblioteki Uniwersytetu Alberta Ludwika we Fryburgu. W zbiorach elbląskich nie ma egzemplarza tej rozprawy.

Kanngiesser zmarł młodo w wieku ok. 30 lat w 1782 r. Litterarische Nachrichten von Preussen, czasopismo literackie pod redakcją Johanna Friedricha Goldbecka, tom z 1783 r. zawiera krótką notatkę o śmierci Kanngiessera, w której wspomniano, że „na łożu śmierci przekazał swoją znaczącą kolekcję minerałów, którą sam uzbierał w Getyndze i okolicznych rejonach, bibliotece Gimnazjum”. Nie wiemy czy w spadku przekazał także książki. Wydaje się, że raczej nie, ponieważ woluminy z jego znakiem własnościowym – rękopiśmiennym ekslibrisem, posiadają również znaki Nathanaela Georga Landa. Poniżej przykład z "Anatomische Tabellen" J. A. Kulmusa: ekslibris Kanngiessera na karcie ochronnej i znak Landa na karcie tytułowej:





























Land również pochodził z Elbląga i był nieco młodszy od Kanngiessera. Metryka gimnazjana notuje go w roku 1762 r. Odmiennie od naszych pozostałych bohaterów, Land nie wybrał kariery medycznej, lecz został prawnikiem. Był również właścicielem podelbląskiej wsi Stoboje. W jaki sposób książki Kanngiessera trafiły do jego biblioteki? Prawdopodobnie przez koligacje rodzinne – żona Landa była bowiem z domu Kanngiesser. Wydaje się zatem, że po śmierci Kanngiessera w 1782 r. tomy wróciły do rodziny i znalazły się w bibliotece gimnazjalnej jako część znaczącej donacji Landa.
Książki Silbera, Kanngiessera i Landa to tylko wybrane świadectwa troski dawnych uczniów o bibliotekę Gimnazjum. Są one także śladami ważnej kulturotwórczej roli takich grup społecznych jak lekarze, aptekarze, kupcy czy urzędnicy, roli, która zresztą była podejmowana także w następnych dziesięcioleciach przez członków tych grup zawodowych w Elblągu. Dobrym przykładem może być znacząca grupa książek medycznych z końca XIX i początku XX w. ofiarowana wówczas już Bibliotece Miejskiej przez lekarza dr Isidora Laudona. 

Bez zaangażowania różnorodnych donatorów w rozwój miejskiej książnicy, jej zbiory z całą pewnością byłyby uboższe. Dziś zaś dają nam wgląd nie tylko w biblioteczne polityki elbląskiego gimnazjum, ale także w charakter zbiorów prywatnych dawnych elblążan.

czwartek, 2 kwietnia 2020

Historyk i jego ślady

Odkrywanie tajemniczych rękopisów przekazujących z tajemniczymi, nieznanymi nikomu wcześniej tekstami częściej zdarza się w rozrywkowej prozie i kinie przygodowym niż w codziennym życiu nawet nieprzeciętnego naukowca. U zarania nowoczesnych studiów historycznych w XVIII i XIX wieku wiele cennych książek i archiwaliów wciąż znajdowało się w źle uporządkowanych kolekcjach lub w rękach prywatnych. Historycy – profesjonalni i amatorzy – podróżowali, pisali listy i dokonywali (czasami wątpliwych etycznie) transakcji byle tylko móc zobaczyć taki czy inny średniowieczny manuskrypt albo kolekcję starych druków.

wtorek, 29 października 2019

O świadkach (nie tylko) na krawędzi


Każdy konserwator jest zobowiązany do dokumentowania swej pracy w formie opisowej i fotograficznej. Czasem jednak, pomimo, że zabiegi były bardzo czasochłonne, nie przekłada się to znacząco na wygląd obiektu, gdy porównujemy zdjęcia sprzed i po konserwacji. Innymi słowy – stan pacjenta się poprawił, lecz nie widać tego na pierwszy rzut oka. Aby pokazać, co naprawdę się zmieniło konserwatorzy potrzebują „świadków”, czyli zdjęć dokumentujących postęp prac.


A oto kilka przykładów świadków ukazujących postępy prac przy konserwacji zabytkowych czasopism.
 

 
 
   

 



poniedziałek, 29 lipca 2019

O bieli ołowianej słów kilka


*tekst przygotowała gościnnie Ewa Siemieniako


Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że kobieta przedstawiona na grafice ma brązową opaleniznę przystającą bardziej do dwudziestowiecznych standardów. Czy to możliwe żeby XVIII-wieczna elegantka wyprzedziła swoje czasy aż o dwa stulecia? Odpowiedzią na pytanie jest proces ciemnienia bieli ołowiowej zastosowanej do kolorowania grafiki.

Biel ołowiowa jest pigmentem używanym od stuleci w sztuce europejskiej. Stosowana była w malarstwie olejnym, iluminatorstwie, do kolorowania grafik i rysunków, a także do retuszu fotografii. Niestety pigment ten nie jest stabilny i z czasem może zmienić zabarwienie na różowe, brązowe, a nawet czarne. Jak pokazują badania, za zmianę koloru odpowiadają zawarte w atmosferze związki siarki, a zwłaszcza siarkowodór (H2S), który reagując z ołowiem będącym składnikiem farby tworzy PbS (siarczek ołowiu (II)) o ciemnoszarym zabarwieniu. Projekt badawczy realizowany w Statens Museum for Kunst i Royal Library w Kopenhadze wykazał, że źródłem szkodliwych dla dzieł sztuki związków siarki są nie tylko spaliny samochodowe, ale także złej jakości materiały archiwalne, z których wykonuje się opakowania ochronne oraz teczki. Problem wpływu szkodliwych gazów w atmosferze musiał być dokuczliwy już w dobie industrializacji, ponieważ już ok. 1890 roku został opisany w podręczniku o malarstwie akwarelowym pt. A Descriptive Handbook of Modern Watercolor Pigments. W podrozdziale poświęconym bieli ołowiowej autor opisuje ją jako zupełnie nieprzydatną w malarstwie na papierze, zwłaszcza w akwareli, ponieważ pozbawiona warstwy ochronnej, jaką jest olej w przypadku malarstwa olejnego, była bardzo wrażliwa na „zanieczyszczone powietrze” i w błyskawicznym tempie zmieniała barwę.
Zmiany kolorystyczne często zakłócają odbiór dzieła. Ściemnienie jasnych partii obrazu lub rysunku niweluje modelunek światłocieniowy, prowadzi do pewnego rodzaju spłaszczenia dzieła, lub tak jak w przypadku naszej bohaterki stwarza pole do błędnych interpretacji - można pomyśleć, że faktycznie była opalona! Jednak nie zawsze zmiany barwne pigmentów zawierających ołów były przypadkowe i niepożądane. Zastosowanie bieli ołowiowej oraz innych pigmentów zawierających ołów w technice drzeworytu japońskiego było zabiegiem artystycznym, miało zapewnić powstanie efektu szlachetnej patyny.

Wzmianki o próbach przywracania koloru bieli ołowiowej pochodzą z końca XIX wieku. Aby odwrócić ciemnienie stosowano roztwór nadtlenku wodoru. Autor wspomnianego już podręcznika o technice akwarelowej zaznacza jednak, że przeprowadzone w ten sposób „bielenie” jest tymczasowe, a poddana temu zabiegowi biel ołowiowa jeszcze szybciej traci kolor.
Obecnie konserwatorzy również stosują nadltlenek wodoru, który oddziałując na siarczek ołowiu PbS zmienia go w biały siarczan ołowiu PbSO₄, który jest związkiem podobnym, ale nie identycznym ze związkami ołowiu zawartymi w oryginalnej farbie.
Istnieje kilka sposobów zastosowania nadtlenku wodoru. Pierwszym z nich jest aplikowanie cienkim pędzelkiem 3% wodnego roztworu nadtlenku wodoru na zmieniony obszar farby. 3% nadtlenek wodoru może być także nanoszony po zmieszaniu z bardzo gęstym żelem, np. z metylocelulozy. Trzeba jednak pamiętać, że zmieszanie 3% nadtlenku wodoru zmniejszy jego stężenie. Niektórzy, chcąc ułatwić usunięcie pozostałości metylocelulozy z powierzchni papieru, jako warstwę izolującą pomiędzy żelem, a papierem stosują bibułkę japońską. Jednak nie zawsze pozostałości żelu z metylocelulozy uważane są za niepożądane, ponieważ mogą tworzyć pewnego rodzaju warstwę ochronną, która może zapobiec ponownemu oddziaływaniu związków siarki.
Innym sposobem jest oddziaływanie oparami nadtlenku wodoru na zmienione obszary, w tym celu należy zastosować nasączoną nadtlenkiem wodoru tekturkę oraz Gore Tex. Kolejnym sposobem jest naniesienie pędzlem mieszaniny o proporcjach 1:1 30% nadtlenku wodoru oraz eteru dietylowego.
W przypadku naszej elegantki zastosowałyśmy 3% roztwór nadtlenku wodoru nanoszony pędzelkiem. Po tym zabiegu pokryłyśmy biel cienką warstwą metylocelulozy.
  








Literatura:
Finlayson Christina et al., Environmental Degradation vs. Artistic Intention: The Darkening of Lead Pigments on Japanese Woodblock Prints

Projekt A Dark Future? Works on paper

McFarland, Margo. The whitening effects of peroxide gels on darkened lead, „The Book and Paper Group Annual” 16 (1997).

Stephanie M. Lussier. An Examination of Lead White Discoloration and the Impact of Treatment on Paper Artifacts: A Summary of Experimental Testing, „The Book and Paper Group Annual” 25 (2006).

Taylor, J. Scott (John Scott), A descriptive handbook of modern water-colour pigments, London [190-?].


środa, 20 lutego 2019

Jak przeżyć studia w zdrowiu? Garść porad sprzed 300 lat.

Życie studenta, jak wiadomo, nie jest łatwe. Wiedziano o tym także i przed laty, dlatego próbowano kandydatów na studia uniwersyteckie do trudów tego życia przygotować. W naszych zbiorach zachował się dawny poradnik czy też przewodnik dla studentów, składający się z dwóch druków. Jego pierwszą część stanowi dzieło Wohlerfahrner Leib-Medicus derer Studenten, welcher ... allen auf Schulen, Gymnasiis und Universitaeten lebenden ... Personen ... die nöthigsten Regeln und herrlichsten Artzneyen mittheilet... (sygn. 92962) wydane w Lipsku w 1713 r. Kolejny druk to spis lektur niezbędnych dla studentów teologii, prawa, medycyny, filozofii i polityki. Trzeba przyznać, że liczba książek, które musiał przeczytać student była ogromna i pokazuje skalę wymagań wobec ówczesnych żaków.


piątek, 16 listopada 2018