poniedziałek, 29 lipca 2019

O bieli ołowianej słów kilka


*tekst przygotowała gościnnie Ewa Siemieniako


Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że kobieta przedstawiona na grafice ma brązową opaleniznę przystającą bardziej do dwudziestowiecznych standardów. Czy to możliwe żeby XVIII-wieczna elegantka wyprzedziła swoje czasy aż o dwa stulecia? Odpowiedzią na pytanie jest proces ciemnienia bieli ołowiowej zastosowanej do kolorowania grafiki.

Biel ołowiowa jest pigmentem używanym od stuleci w sztuce europejskiej. Stosowana była w malarstwie olejnym, iluminatorstwie, do kolorowania grafik i rysunków, a także do retuszu fotografii. Niestety pigment ten nie jest stabilny i z czasem może zmienić zabarwienie na różowe, brązowe, a nawet czarne. Jak pokazują badania, za zmianę koloru odpowiadają zawarte w atmosferze związki siarki, a zwłaszcza siarkowodór (H2S), który reagując z ołowiem będącym składnikiem farby tworzy PbS (siarczek ołowiu (II)) o ciemnoszarym zabarwieniu. Projekt badawczy realizowany w Statens Museum for Kunst i Royal Library w Kopenhadze wykazał, że źródłem szkodliwych dla dzieł sztuki związków siarki są nie tylko spaliny samochodowe, ale także złej jakości materiały archiwalne, z których wykonuje się opakowania ochronne oraz teczki. Problem wpływu szkodliwych gazów w atmosferze musiał być dokuczliwy już w dobie industrializacji, ponieważ już ok. 1890 roku został opisany w podręczniku o malarstwie akwarelowym pt. A Descriptive Handbook of Modern Watercolor Pigments. W podrozdziale poświęconym bieli ołowiowej autor opisuje ją jako zupełnie nieprzydatną w malarstwie na papierze, zwłaszcza w akwareli, ponieważ pozbawiona warstwy ochronnej, jaką jest olej w przypadku malarstwa olejnego, była bardzo wrażliwa na „zanieczyszczone powietrze” i w błyskawicznym tempie zmieniała barwę.
Zmiany kolorystyczne często zakłócają odbiór dzieła. Ściemnienie jasnych partii obrazu lub rysunku niweluje modelunek światłocieniowy, prowadzi do pewnego rodzaju spłaszczenia dzieła, lub tak jak w przypadku naszej bohaterki stwarza pole do błędnych interpretacji - można pomyśleć, że faktycznie była opalona! Jednak nie zawsze zmiany barwne pigmentów zawierających ołów były przypadkowe i niepożądane. Zastosowanie bieli ołowiowej oraz innych pigmentów zawierających ołów w technice drzeworytu japońskiego było zabiegiem artystycznym, miało zapewnić powstanie efektu szlachetnej patyny.

Wzmianki o próbach przywracania koloru bieli ołowiowej pochodzą z końca XIX wieku. Aby odwrócić ciemnienie stosowano roztwór nadtlenku wodoru. Autor wspomnianego już podręcznika o technice akwarelowej zaznacza jednak, że przeprowadzone w ten sposób „bielenie” jest tymczasowe, a poddana temu zabiegowi biel ołowiowa jeszcze szybciej traci kolor.
Obecnie konserwatorzy również stosują nadltlenek wodoru, który oddziałując na siarczek ołowiu PbS zmienia go w biały siarczan ołowiu PbSO₄, który jest związkiem podobnym, ale nie identycznym ze związkami ołowiu zawartymi w oryginalnej farbie.
Istnieje kilka sposobów zastosowania nadtlenku wodoru. Pierwszym z nich jest aplikowanie cienkim pędzelkiem 3% wodnego roztworu nadtlenku wodoru na zmieniony obszar farby. 3% nadtlenek wodoru może być także nanoszony po zmieszaniu z bardzo gęstym żelem, np. z metylocelulozy. Trzeba jednak pamiętać, że zmieszanie 3% nadtlenku wodoru zmniejszy jego stężenie. Niektórzy, chcąc ułatwić usunięcie pozostałości metylocelulozy z powierzchni papieru, jako warstwę izolującą pomiędzy żelem, a papierem stosują bibułkę japońską. Jednak nie zawsze pozostałości żelu z metylocelulozy uważane są za niepożądane, ponieważ mogą tworzyć pewnego rodzaju warstwę ochronną, która może zapobiec ponownemu oddziaływaniu związków siarki.
Innym sposobem jest oddziaływanie oparami nadtlenku wodoru na zmienione obszary, w tym celu należy zastosować nasączoną nadtlenkiem wodoru tekturkę oraz Gore Tex. Kolejnym sposobem jest naniesienie pędzlem mieszaniny o proporcjach 1:1 30% nadtlenku wodoru oraz eteru dietylowego.
W przypadku naszej elegantki zastosowałyśmy 3% roztwór nadtlenku wodoru nanoszony pędzelkiem. Po tym zabiegu pokryłyśmy biel cienką warstwą metylocelulozy.
  








Literatura:
Finlayson Christina et al., Environmental Degradation vs. Artistic Intention: The Darkening of Lead Pigments on Japanese Woodblock Prints

Projekt A Dark Future? Works on paper

McFarland, Margo. The whitening effects of peroxide gels on darkened lead, „The Book and Paper Group Annual” 16 (1997).

Stephanie M. Lussier. An Examination of Lead White Discoloration and the Impact of Treatment on Paper Artifacts: A Summary of Experimental Testing, „The Book and Paper Group Annual” 25 (2006).

Taylor, J. Scott (John Scott), A descriptive handbook of modern water-colour pigments, London [190-?].


środa, 20 lutego 2019

Jak przeżyć studia w zdrowiu? Garść porad sprzed 300 lat.

Życie studenta, jak wiadomo, nie jest łatwe. Wiedziano o tym także i przed laty, dlatego próbowano kandydatów na studia uniwersyteckie do trudów tego życia przygotować. W naszych zbiorach zachował się dawny poradnik czy też przewodnik dla studentów, składający się z dwóch druków. Jego pierwszą część stanowi dzieło Wohlerfahrner Leib-Medicus derer Studenten, welcher ... allen auf Schulen, Gymnasiis und Universitaeten lebenden ... Personen ... die nöthigsten Regeln und herrlichsten Artzneyen mittheilet... (sygn. 92962) wydane w Lipsku w 1713 r. Kolejny druk to spis lektur niezbędnych dla studentów teologii, prawa, medycyny, filozofii i polityki. Trzeba przyznać, że liczba książek, które musiał przeczytać student była ogromna i pokazuje skalę wymagań wobec ówczesnych żaków.




Dziś skupimy się na pierwszej części poradnika. Dzieło dotyczy kwestii zdrowia, a jak pokazała lektura, problemy studentów niewiele się zmieniły od XVIII wieku. Jakie zatem miały być główne przyczyny zachorowań w okresie studiów? Przede wszystkim były one związane z obciążeniami spowodowanymi przez długą naukę – brakiem snu, nauką w nocy, zbyt długim siedzeniem w jednym miejscu i wynikającym z tego brakiem ruchu. Część studentów z kolei poświęcała zbyt mało czasu na zdobywanie wiedzy, a nieróbstwo również miało odbijać się negatywnie na zdrowiu żaków. Jednak najpoważniejszą przyczyną chorób wśród młodzieży akademickiej miało być… samo życie studenckie. Tańce, fechtunek, jazda konna oraz wszelkie przyjemności cielesne powodowały utratę zdrowia.






O samych chorobach trapiących studentów traktuje druga część książki. Jako najczęstsze wskazywano przypadłości weneryczne, po nich dopiero następowały bardziej typowe choroby, jak schorzenia dróg oddechowych, układu pokarmowego, ale także depresja, nazywana tu melancholią.


Trzecią, niezwykle interesującą część przewodnika dla studentów, stanowią porady dotyczące diety. Znajdziemy tu wskazówki dotyczące tego, co jeść – polecano chleb, mięso, warzywa (tu głównie buraki, kapustę, ogórki) – i pić – rekomendowano zwłaszcza herbatę i wino, dobre na żołądek (woda wówczas zdecydowanie nie należała do popularnych i często polecanych napojów). Zadbano również o przekazanie informacji, kiedy należało jeść i pić. Przed jedzeniem polecano spacer, który miał spowodować rozgrzanie żołądka, które to miało pozytywnie wpłynąć na trawienie. Ruch był wskazany nie tylko przed posiłkiem, ale także z samego rana. Abellius podkreślał rolę diety i ruchu w życiu studentów, ale wskazywał także na znaczenie odpoczynku, niezbędnego dla regeneracji i zdrowia. Ostatnią część poradnika stanowi wykaz chorób w zależności od pory roku. Ich podział związany był przede wszystkim z temperaturą i wilgotnością. Znajdziemy tu również listę leków na poszczególne schorzenia – znakomitą część z nich stanowiły zioła i produkty roślinne.







Załącznikiem do pracy jest wykaz uniwersytetów, z uwzględnieniem podziału na religię (luterańskie i katolickie) i położenie, statuty uczelni oraz opis studenckich obyczajów, o których napiszemy wkrótce.


piątek, 16 listopada 2018

Prace dobiegają końca

Prace przy konserwacji zabytkowych czasopism zaplanowane na ten rok powoli dobiegają końca. Przedstawiamy kolejną porcję zdjęć przedstawiających efekty naszych działań.
















piątek, 7 września 2018

Kilka słów o konserwacji - czyli jak to właściwie wygląda

Prowadzone obecnie prace konserwatorskie przy czasopismach starodrucznych są kontynuacją naszych działań zmierzających do zabezpieczenia całej zabytkowej kolekcji Biblioteki Elbląskiej. W pracach konserwatorskich przy czasopismach, podobnie jak w tych prowadzonych we wcześniejszych latach przy starych drukach, kładziemy nacisk na oczyszczenie woluminów z powierzchniowych zabrudzeń. Oczyszczamy mechanicznie krawędzie książki, wyklejki, kilka pierwszych i ostatnich kart oraz oprawę. Jeśli zachodzi taka konieczność oczyszczamy również cały blok książki, np. z błota, zanieczyszczeń pyłem ceglanym czy nalotów grzybowych. Następnie wykonujemy drobne naprawy, które głównie skupiają się przy oprawach. W wielu przypadkach niewielkim nakładem pracy można polepszyć stan zachowania danej książki, która nieprędko doczeka się pełnej konserwacji. Podklejenie odspojonego fragmentu obleczenia, sklejenie rozwarstwionych narożników tekturowych okładzin, usunięcie deformacji oprawy czy wklejenie luźnej karty w bloku, znacząco ogranicza postępowanie dalszych zniszczeń mechanicznych.

Podjęte zabiegi konserwatorskie dokumentujemy na kartach prac umieszczanych w książkach. Informacje te są później wprowadzane do bazy danych, gdzie zawarte są również informacje o technice wykonania książek i ich stanie zachowania przed konserwacją.

Błoto na kartach książki.

czwartek, 2 sierpnia 2018

„Konserwacja zabytkowych czasopism i gazet ze zbiorów Biblioteki Elbląskiej”: projekt - problemy konserwatorskie - badania

Celem naszego projektu jest konserwacja zachowawcza najcenniejszej części zbioru zabytkowych czasopism Biblioteki Elbląskiej, zawierającej czasopisma wydane do 1800 roku (144 tytuły w  1163 woluminach), a także jednego tytułu najważniejszej XIX-wiecznej gazety elbląskiej (5 wol.).